
Sprzedaj lodówkę i jedź!
~ kontrowersyjny pisarz i podróżnik, amator yerba mate

Co to w ogóle jest ten Svalbard? Wyspy w Arktyce, na północ od Norwegii i w cholerę na północ od Polski. Noc tutaj trwa prawie cztery miesiące bez przerwy, za oknem mamy przyjemne -20°C (odczuwlna to rześkie -41°C!), żeby nie było za łatwo na wyspach żyje też ponad 3000 niedźwiedzi polarnych, a żeby wyjść za miasto potrzebny jest karabin i odrobina masochizmu. Wspominałem już że na Biegun Północny bliżej niż do Oslo?

A jak się tu dostać? Po ludzku – samolotem, chociaż nikt ci nie zabrpni statkiem. W sezonie przylatuje tu całkiem sporo turystów skandynawską linią lotniczą SAS. Ceny lotów z Gdańska zaczynają się ok. 800 złotych w jedną stronę, z przesiadką w Kopenhadze i drugą w Oslo. A to dopiero początek kosztów. Lodówka może nie wystarczyć. 🙂
Zawsze jest też opcja przyjechać tu do pracy. Norweska stolica wysp Longyearbyen zaprasza każdego… kto ma doktorat z biologii… albo doświadczenie w arktycznym budownictwie. Idealnie gdybyś mówił po norwesku. 🙂
Chyba że kochasz węgiel. Naprawdę KOCHASZ węgiel. Tak żeby nauczyć się dla niego rosyjskiego, zostać górnikiem i zatrudnić się na 5 letnią umowę bez możliwości rozwiązania. Rosjanie zawsze szukają chętnych! Ale o tym innym razem.
Albo możesz przyjechać tu na studia. Polecam.

Po roku prób i trzech podejściach udało mi się dostać do tego uroczego zimnego piekiełka na półroczny kurs naukowy na lokalnym uniwersytecie UNIS. Od stycznia do czerwca studiuję arktyczną geologię i żeby zająć sobie jakoś czas w trakcie polarnych nocy zabrałem się za pisanie bloga! Mam nadzieję, że okaże się pomocny dla studentów, turystów, pasjonatów podróżników i wszystkich innych włóczykijów.
Chciałbym też z tej okazji bardzo podziękować firmie Inter Door, której wsparcie umożliwiło mi wyjazd!



























