Natura jest niewygodna. Trawa jest twarda, wilgotna, pełna obrzydliwych insektów. Gdyby natura byłaby wygodna, ludzkość nie wymyśliłaby architektury.
~ maruda który nigdy nie spał w ciepłym śpiworze w lodowej jaskini

Gdy tylko skończą się zajęcia studenci dzielą się na dwie, grupy. Część (ta którą stać) idzie się integrować na różnych weekendowych imprezach, nielicznych koncertach albo w jedynym na wyspie klubie Huset. A reszta heroicznie wyrusza na majestatyczne piesze wędrówki oraz wspina się na górskie szczyty, gdzie dzielnie wspina się na okoliczne… pagórki o wysokości jakichś 800 metrów. Po powrocie wskazane jest puszenie się jak paw przez następny tydzień i pochwalenie się relacją na Instagramie. Albo zrobienie wpisu na blogu. 🙂
Jak wiadomo, przed wyruszeniem w drogę należy zebrać drużynę i zapakować plecak. W tym pierwszym pomaga łut szczęścia lub wspólni znajomi, a raki, sanie, czekany, narty, namioty i kuchenki spirytusowe wypożyczają organizacje studenckie na UNISie. Ba, jak zwrócił uwagę zaprzyjaźniony student z Teksasu: „Nawet u nas uniwersytety chyba nie wypożyczają karabinów studentom.”

Co można dookoła zwiedzić? Jest kilka opcji
Klasycznie – góry. Najpierw załatwiamy zestaw lawinowy (łopata, próbnik śnieżny i sygnalizator pozycji, żeby dało się nas znaleźć i wykopać) i zestaw do wspinaczki (raki, czekan i mapa). Tak wyposażeni lecimy na podbój wybranego szczytu.
Inna opcja to narty. Osobiście bardzo polecam, zwłaszcza na kacu i w dobrym towarzystwie!
Z innych aktywności wspinanie się po lodowcu, zwiedzanie lodowych jaskiń, oglądanie skamielin i odmrażanie sobie nosa to też dobra przygoda! 😀
Jak stwierdził jednak mój ubezpieczyciel, przekonując mnie do zakupu droższej polisy do sportów ekstremalnych, każde wyjście na zewnątrz w Arktyce jest sportem ekstremalnym. Przekonał mnie. I uświadomił, że będąc w tym nieziemskim miejscu przez ograniczony czas warto doceniać każdą okazję do wyrwania się z cywilizacji. Warto cieszyć się z każdego pięknego dnia na Spitsbergenie!

Dlaczego? Bo tak wyglądają piesze wędrówki w nocy. 🙂
Ale… noc polarna ma swoje zalety. O tym będzie następnym razem. 😉


















